Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza
zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.

X Zamknij


 

ISSN 1897-2284

 
 
 
  Spis treści
:. Aktualności
:. Kultura
:. Sport
:. Felietony
:. Nasze rozmowy
:. Kronika policyjna
Redakcja
:. Kontakt e-mail
Partnerzy:
 
Hamulec, poślizg, wsteczny2008-01-19  15:02:38
Kategoria: Felietony Witold Filipowicz

Społeczeństwo wiele potrafi wybaczyć, wiele zrozumieć, nawet piramidalną nieudolność czy skandal obyczajowy. Jednego nie wybacza - wyborczego show i pustych deklaracji, których nikt nie zamierza dotrzymywać. W niedawnych wyborczych zmaganiach ówczesna opozycja, dzisiejsza koalicja, przekonywała społeczeństwo o gotowych planach doprowadzenia kraju do - jak to określano - normalności. Przez dwa lata gotowała się do przejęcia władzy, szykowała pakiety ustaw, nakreślała plany działania. Gabinet cieni miał już gotowy garnitur szefów resortów, merytorycznie przygotowanych do przejęcia steru rządów.

Minęło niespełna trzy miesiące i wygląda na to, że co stało w miejscu, nadal tam stoi, plany, jeśli są, to nadzwyczaj tajne, zapowiedzi wielu posunięć gdzieś w tych tygodniach zdały się ginać. Za to inne, niezapowiedziane, pojawiają się tydzień po tygodniu.

Pierwszym zgrzytem było wycofanie się premiera Tuska z podpisania Karty Praw Podstawowych, choć deklaracje przedwyborcze były jasne - Karta będzie podpisana. Z jakiego powodu rząd się wycofał, właściwie nie wiadomo. Tym bardziej, że przepisy spornej Karty znajdują się w dużej części rozrzucone w innych aktach prawnych, które i tak narzucają obowiązek ich stosowania. Po co więc było łamać przyrzeczenia, jakoś nikt racjonalnie tego nie uzasadnia.

Służba zdrowia - no, tu to już się dzieje a dzieje. Zapowiedzi uzdrowienia chorego systemu trafiły do kosza zaraz po wyborach. Próba przesunięcia finansów, przeznaczonych na aktywizację bezrobotnych, była pomysłem równie chorym jak cała służba zdrowia. A dalej to już tylko gorzej. Zapowiedzi rządu w mediach o stabilizowaniu się sytuacji i całkiem przeciwne doniesienia reprezentantów środowiska.

Negocjacje z lekarzami, bez pielęgniarek, potem z pielęgniarkami, bez lekarzy, wprowadzały - i nadal wprowadzają - zamęt i niepokoje. Sprzeczne informacje, niespójne zapowiedzi, efekty w zasadzie żadne, najwyżej w skutkach przypominające gaszenie wybuchających wciąż pożarów. Pojedyncze pląsy to ministra, to doradcy, to kolejnych reprezentacji związków. Wielosłowie i żadnej konkretnej ścieżki rozwiązań. Jeszcze z tym się nie uporano, a już odzywają się kolejne grupy pracowników ochrony zdrowia.

Jakoś o nich w ogóle zapomniano w całym tym negocjacyjnym bałaganie. Rząd sprawia wrażenie, że natknął się na nieznany sobie problem i nie ma zielonego pojęcia, jak go rozwiązać. Coś innego słychać było w trakcie kampanii wyborczej, nie mówiąc o okresie opozycji.

CBA - przez wiele tygodni, dzień po dniu słychać było o tej strukturze oceny wybitnie niepochlebne, stawianie zarzutów, lekką ręką sugerowanie przestępczych wręcz posunięć Biura, łamanie prawa i w ogóle samo zło pod sztandarem Mariusza Kamińskiego. Z biegiem czasu jakoś się to wszystko zaczęło zamazywać, poprzednie zapowiedzi zaczęły zmieniać swoją wymowę i przybierać niemal wyraz insynuacji, niemającej żadnego umocowania w faktach. Wycofywanie się premiera rakiem, podobnie jak w innych sprawach, wygląda żenująco. Zwłaszcza wobec doniesień medialnych, a może to były przecieki, że ABW jednak coś tam wykryła niepokojącego. Co, tego nie wie nikt.

Gospodarka - pod przewodem sprawnego, dwukrotnego premiera, a teraz ministra gospodarki, jak dotąd też nic olśniewającego nie pokazała. Górnicze strajki nie robią na rządzie żadnego wrażenia. Niby racja, nie sprawa to rządu, który nie jest właścicielem kopalń. Podobnie jak szpitali. Ale tam jakoś się musiał zaangażować. Chodzi o skalę niepokojów? No, to można oczekiwać, że przy takim strusim zachowaniu w tej dziedzinie wkrótce rząd również zostanie zaproszony do wspólnych dyskusji. Tylko czy warto czekać, aż sprawa stanie na ostrzu noża?

Państwo sprawne, uczciwe, przejrzyste - najpierw były lamenty i głośny sprzeciw w obliczu likwidowanej służby cywilnej, potem szumne, buńczuczne wręcz zapowiedzi o jej reaktywacji, a teraz nie dość, że ucichło, to w sejmie leży projekt owej reaktywacji, która wprawdzie zmieni obecny system „państwa swojaków”, ale tylko papierowo. Prze całe lata ukazywane były poszczególne aspekty dziurawego systemu a efekt jest taki, że obecny rząd chce powrotu tej samej fikcji, jaka funkcjonowała sprzed jej likwidacji. Ten temat wart zresztą osobnego komentarza przy innej okazji.

Abonament RTV - wedle obecnego rządu, w radosnym okresie opozycyjnym stwierdzał, iż jest to „skandaliczna danina”, którą należy zlikwidować jak najszybciej. Dziś już tylko wewnątrz koalicji trwają akademickie dyskusje, co z tym fantem zrobić. Nie ma się co łudzić, że odbiorca mediów zostanie uwolniony od owej daniny w najbliższym czasie.

Z bardziej namacalnych osiągnięć rządu można wymienić zaplanowane pogrzeby kilkudziesięciu ludzi środowiska kultury. Nawet z podziałem na stopień zasługi i przypadającego z tego tytułu wieńca należnej okazałości. Z zainteresowanymi nie prowadzono żadnych uzgodnień, nie wiadomo więc, jak się zapatrują na uroczystości swojej ostatniej drogi. Co gorsza, nie wiadomo czy się dostosują do planów resortu kultury i zechcą w ustalonym przez urzędników czasie przenieść się do lepszego świata.

Można się domyślać, iż te plany związane są, być może, z ogólnonarodową falą stawiania na młodych. Od połowy ubiegłego wieku wszyscy stawiają na młodych. Ale nawet przewodnia wówczas partia nie wpadła na pomysł, by w taki właśnie sposób owym młodym miejsca szykować.

Innym osiągnięciem jest piąta już dymisja dopiero co powołanych wiceministrów. W niespełna trzy miesiące pięć odwołań, a społeczeństwo z mediów się jedynie dowiaduje, okruchami, że za tym wszystkim znów pojawiły się teczki tajnych współpracowników służb specjalnych.

Jak na dwa lata krytycznej opozycji, gabinetu cieni i całych pakietów ustaw oraz jasnego programu - o czym wciąż było słychać - efekty startu raczej niespecjalne. Co gorsza, brak nadal jakiegoś spójnego i jasnego planu perspektywicznego. Bardziej działania rządu przypominają odbijanie się od ściany do ściany.

Powstają też zapowiedziane komisje śledcze. W bólach i już na wstępie z groteskowymi zachowaniami posłów. Wykluczyć, nie wykluczyć, skierować tego czy innego, mają badać to czy znacznie szerzej, a może węziej, a może jeszcze co innego. Próbki działania już widać. Pierwsze posiedzenie ustanowionej właśnie komisji zdominowało stawianie wniosków przeróżnych i zwady wewnętrzne.

Może za rok zacznie się coś dziać w temacie, dla którego komisja powstała. Chyba, że jej prace przerwą kolejne wybory. Obecna opozycja zapowiada też wnioski o następne komisje, w sprawie podejrzeń o korupcję posłów z obozu rządzącego. Mało prawdopodobne, by ten pomysł przeszedł, ale daje to obraz nastrojów i zapowiedź dalszego ciągu wyborczego festiwalu.

Poparcie społeczne dla obecnej władzy nadal jest wysokie. Na jak długo, nie wiadomo, bo to dopiero początek drogi. Na razie wygląda na to, że jedynym, jak dotąd, osiągnięciem rządu było przepiłowanie na granicach paru szlabanów.

Tyle, że i możliwość tego piłowania wypracował ktoś inny.

Witold Filipowicz
Warszawa, styczeń 2008 r.
mifin@wp.pl


 

  © 2005-2015 Wszelkie prawa zastrzeżone   statystyki www stat.pl